13 września 2013

O ja cież pierdzielę!

Autor: Matka Browar o 15:14
Matka wreszcie ma chwilę ciszy i spokoju i może się podelektować kawką przed ekranem laptopa ;) Leń dziś przegoniony, więc mieszkanie wreszcie prawie błyszczy (prawie robi różnicę ;) ). Przy okazji Matka zaliczyła niemałą frustrację, spowodowaną jednym z preparatów do czyszczenia mebli. Z braku ulubionego kupiła ostatnio inny (tej samej firmy) i normalnie chyba wywali go na śmietnik... Smugi pierun zostawia na matczynych pięknych mebelkach, no jak on może!

Ciążowo dziś będzie. Matka wraz z koleżanką była wczoraj na warsztatach dla brzuchatych "Moda na brzuszek". Organizował to jeden z magazynów dla mam. W wiadomościach biją na alarm, że ten rok będzie najgorszy pod względem stosunku liczby zgonów do liczby narodzin... No to trzeba było tam być, żeby zobaczyć skalę zjawiska BABY BOOM! Była nas cała masa. Ponad 100 na pewno. Tylko z Krakowa! Zajęcia odbywały się w 3 grupach, w 3 salach (3 panele, wymienialiśmy się salami). Jeszcze nigdy Matka nie widziała tylu brzuchatek w jednym miejscu, istna inwazja :D

Zajęcia super, dużo teorii i praktyki, choć sporo też było wciskania nam gadek, że coś jest najlepszego i jedynego w swoim rodzaju. Wiadomo, sponsorzy musieli się zareklamować ;) Był też jeden pan z Maxi Cosi. Szanuję tę firmę i Zośka jeździ już w drugim ich foteliku, ale pan był istną porażką... Szalony showman z brakiem podejścia do ciężarnych, dziwnie bezpośredni... Rzucał zabawnymi według niego tekstami typu "Z dziecka nie będzie co zbierać", nosił nosidło do góry nogami itd. Matka nie wytrzymała i wdała się z nim w polemikę ;) Nieodpowiednia osoba na nieodpowiednim miejscu... No ale dowiedziała się Matka np, że za 3 lata będzie obowiązek wożenia dzieci do lat 4 TYŁEM do kierunku jazdy. Jakoś nie bardzo mogę sobie to wyobrazić... Co innego noworodek w nosidle, co innego ciekawy świata 2-3-4 latek...

No i wróciła Matka do domu z refleksjami typu JA PIERDZIELĘ! Bo warsztaty te przypomniały jej, ile to roboty z noworodkiem, ile rzeczy trzeba pamiętać ;) Te wszystkie gaziki i przegotowana woda, sterylizacja butelek, kąpiel, delikatność przy ubieraniu :) Odbijanie, ulewanie, notowanie o której godzinie z którego cyca ssak possał ;) No zatarło się to Matce w pamięci, bo przecież Zośka to już zahartowana babeczka jest, z nią nie trzeba się już tak cackać :)
Ale koniec końców Matka wyszła z warsztatów zadowolona i objuczona masą próbek, śliniaczków, skarpetek, gazetek i ulotek. Zawiedziona jest jedynie, że nic nie wygrała w licznych konkursach - a i laktator był, i ręczniczki, pieluszki, kosmetyki i fotelik nawet...  Następną razą ;)



4 komentarze:

  1. Jakoś mi ciężko sobie wyobrazić trzylatka tyłem do kierunku jazdy. Wie, że bezpiecznie ale ja znam swoje jakby nie było dopiero roczne dziecko. Za nic nie dałby sobie widoku zabrać. On musi się patrzeć na wszystko w samochodzie i koniec. Inaczej ryk. Zresztą tyle czasu dzieci jeździły przodem i było ok.
    Warsztatów zazdroszczę ja nigdy na takowych nie byłam. A szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasia, Zośka też chyba by dziurę z nerwów wykopała w oparciu... Swoją drogą, ciekawe co taki 3-4 latek ma zrobić z nóżkami siedząc tyłem do kierunku jazdy...
    Nie mówiąc o mini autkach typu tico, seicento itd, gdzie jest na prawdę ciasno z tyłu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zrób baby shower, ja się piszę jakby co, jak Ci tylko czegoś brak :) Z tymi cyckami to żeś mi przypomniała, ileż to człowiek się omacał tych cyców, aby sprawdzić, który bardziej nabrzmiały...matkości! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ancia, taki babyshower by się przydał, nie powiem ;D Ha, a co do cyców, to ja w telefonie zapisywałam który cyc, która godzina, ile minut, kiedy siuśki i kupka... Rety :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję że zechciałaś/eś się wypowiedzieć :)

 

Matka Browar Copyright © 2010 Designed by Ipietoon Blogger Template Sponsored by Emocutez