29 września 2013

Komplementy i duma

Autor: Matka Browar o 14:27
Miło jest usłyszeć od męża, że "fajnie wychowuję naszą córkę" :)
Słowa rzucone w sytuacji zabawy, kiedy Zosia świetnie rozumiała o co ją prosimy, co pokazujemy, co do czego służy... Słowa tak zwyczajne, a jednak tak miłe :) Tym bardziej, że powtórzone przez teściową - "Ty pokazujesz jej drogę...".

Bo wiecie, Matka absolutnie nie jest i nie czuję się mamą idealną. Popełnia masę błędów, za które potem gani się w myślach, ale wielu z nich pewnie nie jest nawet świadoma...
Zosia jest na prawdę bardzo rozumnym maluchem. Ma swoje wybryki, frustracje i bunty, ale generalnie rozwija się bardzo szybko i chyba w dobrym kierunku. Matki sposobem na uczenie jej zawiłości tego świata jest tłumaczenie - tłumaczenie wszystkiego po stokroć. Obserwując mamy, nianie, babcie np na placu zabaw Matka zauważyła, jak często używana jest w stosunku do dzieci formułka "nie wolno". Owszem, nie wolno rzucać zabawkami - ale dlaczego? Dlaczego nie wolno dotykać gniazdka? Dlaczego nie wolno sypać piaskiem w inne dzieci, bić ich, krzyczeć...? Skąd te małe istotki mają same to wiedzieć, jeśli MY im tego nie wytłumaczymy?

A teraz chwila chwalipięctwa umiejętnościami mojej Latorośli :)
Zosia w wieku 18 miesięcy mówi takie słowa jak np.
TATEK - statek
DZIK - dźwig
JEŚ - jeż
KÓKO - kółko
DZIKI - dzięki
EŚĆ - cześć
IŚĆ - kiedy chce gdzieś iść, zejść skądś,
BAPA - czapka
i wiele innych, których w tej chwili nie pamiętam... Nie tyle powtarza po nas, co samodzielnie używa ich w odpowiednich momentach. Do tego nieustannie powtarza końcówki wypowiadanych przez nas zdań.

Świetnie też radzi sobie na trójkołowym roweru biegowym, o takim:


Biegnie po ściereczkę, kiedy coś rozleje i sama wyciera. Robi papa zawsze, gdy skądś wychodzimy/odchodzimy/ktoś od nas wychodzi. Reaguje na polecenia/prośby typu przynieś pieluszkę, wyrzuć coś do kosza, odłóż na swoje miejsce, postaw kubek na stole, wrzuć klocki do pudełka...
Z zadziwieniem Matka obserwuje, jak z każdym dniem Zosia rozumie coraz więcej i jak chętnie się uczy. Dzięki P. umie nawet rozróżnić Porsche, Fiata i Forda wśród swoich autek ;) Zwierzątka też już nie mają przed nią tajemnic, rozpoznaje również wszystkie części ciała, łącznie z łokciem, kolanem i plecami ;) Umie sama budować wysokie wieże z Lego Duplo, układać drewniane puzzle... Rozładowuje z nami zmywarkę, rozpakowuje zakupy. Uczestniczy w każdej domowej czynności, bo jest w nie angażowana, a nie odtrącana...

Takiego to dziś posta Matka wysmarowała... Bo zwyczajnie dumna z córki jest :)





23 komentarze:

  1. Moja córa też aż promienieje kiedy może w czymś pomóc i podobnie jak Twoja sprząta po sobie, wycieta, wyrzuca śmieci, pomaga zdjąć pranie itp. Aż miło patrzeć jak takie dziciątko jest kochane. I raduje się z tego, że może pomóc. Pękam z dumy, gdy ją wtedy obserwuje. To niesamowite, że malutkie dzieci potrafią być tak otwarte i pomocne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niesamowite, jacy z tych małych szkrabów obserwatorzy :) Jeśli tylko im na to pozwolimy, mogą mieć frajdę z robienia wszystkiego z nami :) Ja też mam wtedy frajdę :)

      Usuń
  2. Bo z takich osiągnięć dumnym trzeba być! Naprawdę sporo mała potrafi. A jeśli chodzi o błędy? Nie ma idealnej matki. Ile razy ja się złapałam na czymś, na czym nie powinnam względem syna? Mnóstwo.
    A u nas tylko intensywne ćwiczenie chodzenia. Baaardzo intensywne. Aż kręgosłup boli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cierpliwości, jeszcze chwila a mały zacznie biegać :D I wtedy Twoje plecy odpoczną, a nogi się umięśnią ;)

      Usuń
  3. Dzieciowymi osiągnięciami trzeba się chwalić, bo to też troszkę nasze osiągnięcia. Ja mam czasem wrażenie, że zamęczam rodzinę opowieściami o Filipie. Dobrze, że oni w nim zakochani, to dają mi się wygadać i się nim zachwycają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to samo :) Gorzej, bo babcia ponoć zamęcza koleżanki z pracy opowieściami o dokonaniach Zosi, a one już nie muszą być tym zainteresowane ;)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz prawo być dumna z Zosi jak każda prawdziwa matka ze swojego dziecka! Ja to czasem aż puchnę z dumy jak widzę, że Aruś jest taki dzielny i odważny! Fakt, staram się o tym nie mówić, ale dumnym trzeba być!!! Całe życie, wszystkie osiągnięcia- nawet te najmniejsze mogą 100 razy bardziej zaprocentować w dorosłym życiu, więc bądź dumna ile wlezie! (komentarz wcześniejszy pisałam z komórki i mi pozmieniało słowa, więc musiałam go usunąć i jednak z kompa napisać) :))))))

      Usuń
    2. Oho, to komp już jest? ;D
      I mnie się wydaje, że każda Matka jest dumna ze swojego dzieciaczka :) Fajnie jak dziecko to widzi, bo jeszcze bardziej chce przeć do przodu. No i kurcze, same wiemy jak to fajnie było zobaczyć uznanie w oczach rodziców :)

      Usuń
    3. No wlasnie! Grunt to żeby nigdy nie zapomnieć perspektywy dziecka!

      Usuń
  5. zgadzam się, że nie wolno poprzestać na nie wolno. dziecko musi być swiadome, choć nie raz jest to męczace, ale wiem, że po 10 000razy tłumaczenia, że nie wolno samochodem obijać po meblach, bo zniszczą, za 10 001 juz nie bedzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby tak właśnie było ;) I jak skończymy na tym 10 001, to zaraz zaczniemy od nowa z nowym małym destruktorem ;)

      Usuń
  6. u nas dźwig to też dzik :D

    I ja też od początku jestem za tłumaczeniem wszystkiego. I widzę już pierwsze efekty tego ciągłego tłumaczenia.
    I chociaż czasami w środku mnie coś skręca, bo do cholery ile razy mam tłumaczyć, że nie można tego czy tamtego, tak na głos spokojnie i od nowa, i zaś od nowa powtarzam, i powtarzam. I też czasami słyszę - ale fajnie ją tego nauczyłaś ;) I też mnie duma rozpiera, a co!
    A Zosia ma super mamę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :)
      Ja też czasem ma wrażenie, że niektóre tłumaczenia powtarzam jak mantrę :) Ale są efekty, np sama sobie robi nunu jak wyjedzie kredką za kartkę (np na podłodze) i leci po ściereczkę, żeby to zetrzeć ;)

      Usuń
  7. Zazdroszczę. Biorę Cię jako przykład do naśladowania. Chciałabym właśnie TAK wychować synka. Pozdrawiam z przewijak.blogspot.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za mega miłe słowa :D
      Dodane do obserwowanych :)

      Usuń
  8. No bo tak powinno byc!!!! Rozumne, racjonalne wychowywanie dzieci - przyszlych doroslych, madrych doroslych. Zgadzam sie w 100%!
    I wspieram, nawet jak inni mowia, ze jakas ta Matka za ostra (nie ma czegos takiego!!) :)
    Swoja droga widze, ze zakupki z Lidla :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, pamiętasz, ja zawsze mówiłam strzelcie mnie w łeb, jak będę dzieci rozpieszczać ;) Chyba udaje mi się nie rozpieszczać, choć wiadomo - czasem serce mięknie ;)
      A Lidl w naszej lodówce gości bardzo często ;)

      Usuń
    2. Tak, ale mowilas tez - jak bede za bardzo mamusiowa :D haha! nie, stwierdzam szczerze, ze nie jest az tak zle :))

      Usuń
    3. Hihi :P
      No ale sama wiesz, zę z miłości odbija ;) Mnie z miłości do tej małej nerwuski, a Tobie - do zwierzaków :) Jest duma z osiągnięć, chęć chwalenia się rozwojem, zabawą, wyglądem, słodyczą... :)

      Usuń
  9. Masz powody do dumy i świetne podejście wychowawcze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Myślę że każda z nas ma :)

      Usuń
  10. Matko nie trzeba byc idealna. Trzeba byc dla dziecka po prostu k jak Twoj maz napisal pokazywac mu droge z miloscia. I owszem czasem trzeba powtorzyc 10000 ale to procentuje pozniej. Ciesz sie i chwal sie bo jest czym!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję że zechciałaś/eś się wypowiedzieć :)

 

Matka Browar Copyright © 2010 Designed by Ipietoon Blogger Template Sponsored by Emocutez