15 lutego 2014

Terkot maszyny do szycia...

Autor: Matka Browar o 22:37
Mam takie wspomnienie z dzieciństwa... Babcia Zosia siedzi za swoją wielką, nakręcaną na korbkę maszyną do szycia, na czubku nosa okulary, jedna ręka powoli przesuwa kraciastą tkaninę, druga kręci korbą, noga miarowo pracuje na ruchomym pedale... Babcia Browar była miejscową krawcową, szyła czapki dla księży, fastrygowała, zwężała spódnice, przerabiała, sztukowała, cerowała...

 Źródło: 

Od jakiegoś czasu kiełkuje we mnie myśl - a może i ja bym się w tym odnalazła...? Nie powiem, ciągnie Matkę do maszyny coraz bardziej.
Na Kraków Łał kupiłam Staśkowi spodnie pumpy za 75 zł. Zosi spódniczkę za 50 zł. Obejrzałam i pomyślałam, że przecież to nie może być jakoś szaleńczo skomplikowane... Przecież i ja mogłabym coś takiego uszyć, wystarczy mieć wykrój i dobrą tkaninę, maszynę, no i trochę wiedzy... Wymarzony kocyk minky kupiłam za 120 zł. Co może być trudnego w zeszyciu 2 tkanin po linii prostej??? Kurcze... Na dodatek zaczytałam się ostatnio w blogu Boginie Przy Maszynie... Dwie niesamowite kobiety, które w ciągu roku spełniły swe marzenia i z maszynowych żółtodziobów stały się pełnymi fantastycznych pomysłów twórczyniami, które nie mogą się opędzić od zamówień... Ich przykład pokazuje, że warto! Warto realizować swoje marzenia, pasje, a samozaparcie, kreatywność i dobre nastawienie popłacają. Oglądam cuda przez nie szyte i marzę, żeby kiedyś tak potrafić...
Myślę więc o kursie szycia i wykroju. Kilka godzin w tygodniu - dało by się zorganizować, zwłaszcza że przynajmniej do października nie wracam do pracy. Ktoś chętny, aby wybrać się na taki kurs razem ze mną?

Wiecie co powstrzymuje mnie przed zakupem maszyny do szycia? Ciasnota... Nie tylko nie mam się gdzie z tą maszyną rozłożyć, ale nie mm jej także gdzie schować... Cholerna ciasnota. Ogranicza mnie na każdym kroku, czuję się przytłoczona...



22 komentarze:

  1. Mam zarezerwowaną maszynę do szycia (zabytkową), ale czeka cierpliwie i kiedyś postawię ją sobie w domu. Ja myślałam ostatnio o drutach albo szydełku... czy to znaczy, że Nam odwala? Starzejemy się......? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, słyszałam że Matkom w okolicach 2 roku życia dziecka zachciewa się takich aktywności :P Ej, chono ze mną na kurs :D

      Usuń
  2. Ja kupilam sobie takiego nieskomplikowanego singerka i moze boginia nie jestem,ale pare spodni zwezilam i skrocilam:) mysle, ze jesli odziedziczylas choc krople talentu po mamie to nie ma na co czekac.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym chciała taki kurs z Tobą, bo maszynę już mam.. ale trochę mam za daleko do Ciebie :>P

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny pomysł z tym kursem. Też bym się na taki wybrała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę chyba rozważyć przybycie do Kielc na dłużej ;)

      Usuń
  5. Kochana wiesz, ze ja ostatnio o tym samym myslalam! ale jakos sama nie mam odwagi, a moze skoro obie jestesmy z Krakowa to jakos daloby sie to pogodzic? Sama zamawialam Minky i tez placilam w tych granicach a chce aby Zosia miala fajne ciuszki itp a sa takie piekne materialy itp. Moze razem zaczniemy dzialac i cos pozniej zalozymy na mala skale a dzieki marzenio uda sie na wieksza :) Jak cos to pisz meila!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest myśl :) Masz FB? Jak Cię szukać? Możemy pogadać na czacie :)

      Usuń
  6. Kurde, mam ten sam problem co Ty! Też bym już maszynę ze 30 razy kupiła, ale nie mam gdzie jej trzymać... przecież pod sufitem jej nie podwieszę :( jaki to byłby lux mieć takie cudo w domu i móc samemu szyć piękne rzeczy dla dzieciaczków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby to nie jest duże pudło, ale jednak... No i trzeba się mieć z tym gdzie rozłożyć, tak, aby po chwili wszystko nie wylądowało w dziecięcych łapkach i za ich sprawą w całym domu... ;)

      Usuń
  7. Ja właśnie mam taki ambitny plan żeby zacząć szyć. Przeglądam różne blogi o szyciu, często dziewczyny zaczynały od zera, a teraz radzą sobie naprawdę dobrze. Kupiłam też już maszynę, ale jakoś się jeszcze nie zebrałam, żeby coś na niej uszyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to próbuj szybciutko - masz jeszcze szansę uszyć coś wyjątkowego jako prezent na narodziny córeczki :) Kocyk, podusia, sensorek - coś od siebie :)

      Usuń
  8. Ja mam maszynę, czasem coś przeszyję, ale też lubuję się w innych robótkach ręcznych: szydełko, druty czy haft, to, to ja uwielbiam od 6 roku życia. Szycie, to moje nowe hobby;)
    A co do miejsca?? Sama maszyna tak dużo miejsca nie zajmuje, gorzej z przyległościami, bo trzeba gdzieś upchnąć materiały i inne gadżety przydatne w czasie szycia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie... Musze to jakoś rozwiązać :)

      Usuń
  9. Wywal odkurzacz, będzie miejsce na sprzęt dający więcej przyjemności :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Minky ponoc nie tak latwo szyć...

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam problem miejsca od podszewki :) U mnie dochodzi taryfa energetyczna, ale i to się od czerwca odmieni! Pomijam dwie lewe rączki do maszyny, choć co nie co uszyłam :)
    Podpisuję się pod pomysłem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję że zechciałaś/eś się wypowiedzieć :)

 

Matka Browar Copyright © 2010 Designed by Ipietoon Blogger Template Sponsored by Emocutez