18 lutego 2014

Marchewkowe pole

Autor: Matka Browar o 22:20
No i nadszedł ten dzień. Moje młodsze dziecko po raz pierwszy w swym krótkim życiu dostało pokarm stały - w każdym razie bardziej stały niż mleko ;)
Pozwolenie od pediatry na rozszerzanie diety otrzymaliśmy, nie było więc na co czekać (zamierzałam czekać na kogoś, kto zrobi nam zdjęcia, ale ostatecznie robiłam zdjęcia z kolana, drugą ręką karmiąc syna).
Pierwszy kontakt z Gerberowską marchewką zdecydowanie na plus. Żadnego plucia, żadnego marudzenia i krzywienia się. Ba, mój dzielny Staś od razu wiedział co się z łyżeczką robi - w przeciwieństwie do jego starszej siostry za czasów jej rozszerzania diety ;)

Fotoreportaż też jest, a jakże ;P

Bywało i tak, że Stacho chciał pożreć śliniaczek (w sumie kolor ten sam ;)


A tu już po wszystkiemu :)

Na koniec jeszcze fotki mojego taty i Zosi. Wiersze Brzechwy w wykonaniu mojego taty sprawiły Zosi masę radości :)
Cudownie nam w tych Kielcach :)




28 komentarzy:

  1. Staś ma boskie te włosy!! :D A Zosia baaardzo podekscytowana wierszami :D Dzika radość, aż się sama do siebie zaśmiałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jej je często czytam, też staram się zabawnie intonować, ale nigdy nie wywołałam takiej euforii :P

      Usuń
  2. u nas ten dzień nadejdzie za miesiąc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia :) Fajna sprawa, od razu dziecko rośnie w naszych oczach :)

      Usuń
  3. U nas Panna srednio wcina stale pokarmy.. jakos tak buzki nie otwiera :D Mam nadzieje ze sie wyrobi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. osz anonim sie ze mnie zrobil :) Najmocniej przepraszam.

      Usuń
    2. Witam Cię mój drogi anonimie ;) Zobaczymy jak dziś pójdzie, bo początki były obiecujące :D

      Usuń
  4. :) Ale czysty Stach :) mój wyglądał o wiele gorzej przy pierwszej marchewie. :) No dobra, teraz też jest caly umorusany przy jedzeniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zosia też była o niebo brudniejsza, ale że Stach był w foteliku samochodowym, to co jakiś czas przecierałam mu łapki i buźkę żeby go nie upaprał ;)

      Usuń
  5. wspaniałosci:) ja pamietam jak pierworodny dostawal marchewke. mój mąż smiał sie wtegy, że obudze go o północy i dam pierwsza marcheweczkę:) a wiersze brzechwy króluja i u nas. Miłosz niektore probuje juz powtarzać, a niektóre momenty zna na pamięć:) oj ladujcie baterie i odpoczywajcie w tych kielcach jak najwięcej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zosia za to zna na pamięć i śpiewa momentami po swojemu piosenki np Witaminki, Ogórek Zielony, Kaczkę dziwaczkę :)

      Usuń
  6. oo i nawet łóżeczko na Zosieńkę czekało:)
    A Mały.. achh no ten uśmiech mówi sam za siebie.. i MUSZĘ TO ZNÓW POWIEDZIEĆ.. NIEUSTANNIE się nimi zachwycam:) achhhhh :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :)
      A Zosia w Kielcach śpi w moim starym łóżeczku :D

      Usuń
  7. Smacznego! i gratuluję pierwszego stałego posiłku!

    OdpowiedzUsuń
  8. Na 4 zdjęciu widać, że mu smakuje ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Faceci jakoś lepiej kumają o co chodzi z tą łyżeczką.
    Mój syn przy pierwszej marchewce aż trząsł się z radości, dlatego nie myślałam, że może być inaczej. Okazało się, że może bo córka dobry miesiąc się buntowała i ostro walczyła zanim łaskawie przyjęła w końcu pierwszą pomarańczową dawkę pokarmu. Oj ciężko było!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem ciekawa jak pójdzie z innymi smakami :) Dziś poprawiamy marchewą, jutro marchewa z ziemniakami :)

      Usuń
  10. Stasio rzeczywiście wygląda na mega zadowolonego :) Ciekawe czy moja mycha też taka będzie wcinając marchewę :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudny ten Wasz Stasio;)
    A u nas synek postanowił się cofnąć i odmawia stałego jedzenia ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to tylko chwilowe, może przez ząbki... Pewnie go bolą dziąsełka i przez to ma mniejszy apetyt. Zosia też miała chwile, ze tylko mleko było ok...

      Usuń
  12. Już marchewka? Kiedy on tak urósł?? :)
    Widać, że smakowało ;)
    Jak sobie przypomnę nasze początki to ojjj, marchewka była wszędzie, a jeszcze mi mała kichnęła w trakcie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas obywa się bez masakry, tzn wycieram mu rączki w trakcie, bo ładuje je do buzi. Ale umarchewkowaną mam całą piękną koszulę jeansową, bo mnie potem uślinił na ramieniu i w ślinie była marchewa, a potem przy piersi mu się ulało po marchwiowemu ;) Oby się sprało ;)

      Usuń
  13. Z Bubalem też miałam problem...

    OdpowiedzUsuń
  14. U nas też już po marchewie:) bwz krzywienia się ale zosia bidulka nie umiala lykac :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję że zechciałaś/eś się wypowiedzieć :)

 

Matka Browar Copyright © 2010 Designed by Ipietoon Blogger Template Sponsored by Emocutez