11 października 2013

Matki podwójnej pierwsze kroki...

Autor: Matka Browar o 22:10
Długo przyszło Wam czekać na rozstrzygnięcie wczorajszego pytania ;) Otóż Matka ze Stasiem wyszła wczoraj do domu! Późno, bo trzeba było długo czekać na wyniki, ale około 17:30 byliśmy w domku :)




Przywitanie z Zosią było bardzo wzruszające. Strasznie się na nasz widok ucieszyła. Ale była tak zmieszana, że na początku nie wiedziała do kogo podejść, więc uciekła i się schowała... Aż Matce przykro było, ale po kilku minutach dosłownie się na Matkę rzuciła z ogromnie mocnym uściskiem! I cały czas pokazywała na Stasia palcem ( i dalej to robi) i mówi Staś albo dzidzi :) Jest nim żywo zainteresowana i cały czas chce widzieć co Staś robi, co Matka z nim robi, jak karmi, przewija... Generalnie wydaje się, że nieźle go zaakceptowała, przynajmniej na razie. Tylko Matka się boi, żeby z tej miłości i ciekawości nie zrobiła Stasiowi krzywdy, bo chce go ciągle dotykać, skacze koło niego, wdrapuje się na Matkę podczas karmienia...
A kiedy po raz pierwszy zobaczyła jak Matka karmi piersią to się popłakała, tak jakby bała się, że Matkę to boli. Moja bida kochana...

No i mamy mały problem, bo Zosia od kilku dni przechodzi bunt. Ma on chyba związek z Matki nieobecnością. Nagle na placu zabaw nie chce się bawić z dziećmi, krzyczy, buntuje się... Wychodzi z nianią, którą uwielbia, ale taka sama sytuacja była też z P. i z babcią. Złości się na dzieci, wszystko jest na nie... A w domu jest ok, dopóki nie trzeba jej przebrać, ubrać, przewinąć, położyć spać... Teraz tylko mnie na to pozwala... Ale co tu się dziwić - jej dobrze znany świat w kilka dni wywrócił się do góry nogami... Matce jest jej strasznie szkoda, stara się jej poświęcić jak najwięcej czasu i uwagi... Choć nieco z tym ciężko. A ona ciągle dobiega do mnie i przytula się do moich nóg, rąk czy co tam ma w zasięgu, całuje, wpada na mnie z całym impetem żeby ją tulić... Aż się Matka o bliznę boi ;)

I hormony w matce szaleją... Bo Staś tak mocno absorbuje matkę karmieniem, ulewaniem, kupkami co chwila, przebieraniem, że Matka boi się, kiedy w tym wszystkim znajdzie na tyle czasu dla Zosi, żeby ona nie czuła się odepchnięta... Łzy wiec lecą, bo Matka i o spacerku z Zosią marzy, i o czytaniu jej bajek na dobranoc  - ale na razie Staś nie pozwala... :(  Często je, straaaaasznie ulewa - wręcz chlusta po każdym karmieniu. I zaraz po nim sadzi kupkę - więc trzeba go przewinąć, co skutkuje rozbudzeniem i kolejnym karmieniem...
Oj trochę pewnie potrwa, zanim Matka pewnie poczuje się w roli dwójki maluchów...

12 komentarzy:

  1. Dasz radę! I Zosia się przyzwyczai, i Staś będzie mniej absorbujący.

    OdpowiedzUsuń
  2. u nnas też była dziwna "burza" po powrocie z Filem do domku ale po jakimś czasie Miko przywykł i bardzo się z Bratem pokochali:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zosię angażuj w codzienne zajęcia przy Stasiu, oczywiście w granicach jej możliwości i bezpieczeństwa Stasia. Przytulać trzeba, mówić, że się kocha, dla niej sytuacja jest absolutnie nowa i kompletnie niezrozumiała. Żal czasem, że dorosły człowiek pozbawiony jest tego dziecięcego spojrzenia na świat. Gdybyśmy widzieli go oczami dziecka, wiedzielibyśmy, co w takich sytuacjach zrobić, by było dobrze. Za parę dni, nauczysz się też Stasia, z pewnością będzie łatwiej, wszak każdy mały człowiek jest inny, i choć potrzeby podobne, to sposoby ich okazywania jakże różne. Siły, siły i jeszcze raz siły - tego życzę, aklimatyzacja niebawem się zakończy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu matka nie strasz, bo za kilka miesiecy mnie to czeka...dobrze, ze juz jestescie w domu, zaraz pewnie i zosia i ty przyzwyczaicie sie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję Wam kochane za słowa otuchy :) Dziś już Matka widzi to wszystko lepszych barwach :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Będzie dobrze, wszystko się unormuje. Szczęścia;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ehhh... Będzie dobrze, dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Podpowiedź do ulewania, która bardzo się u nas sprawdziła-na początku karmić przez nakładkę, maluch uczy sie jeść mniej lapczywie. Po tygodniu z nakladkami, szło już gładko i bez ulewania bez nich :)

    OdpowiedzUsuń
  9. dasz radę :) trzymam kciuki! moja też ulewała i wydawało mi się,że więcej niż inne dzieci ale jednak to z czasem przechodzi :) zresztą masz dwójkę dzieciaczków to wiesz co i jak :) znajdziesz czas dla Zosi i Staś też będzie spokojny :) buziaczki :*:* a kiedy masz ściągać szwy? ja byłam chyba po tyg :) bardzo małą mam bliznę prawie niewidoczną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro ściąganie o po 8 dniach :) Ciekawe jakie to będzie uczucie ;) Nigdy nie miałam szwów...

      Usuń
    2. ja nic nie czułam, pociągnął jedną nitkę i po :) trwało sekundę :D

      Usuń

Dziękuję że zechciałaś/eś się wypowiedzieć :)

 

Matka Browar Copyright © 2010 Designed by Ipietoon Blogger Template Sponsored by Emocutez