08 października 2013

30-stka pełna wrażeń!

Autor: Matka Browar o 09:27
Wczoraj zaczęła Matka pisać posta. Ale go nie skończyła. Brzmiał tak...

No wiec czas super energii w ciąży minął, zdaje się że bezpowrotnie... Jeszcze chwilkę temu Matka biegała z Zosią za piłką i żadna aktywność nie była problemem.
Od kilku dni, a zwłaszcza nocy ma Matka odczucie, że to już tuż tuż... Przeciągające się bóle podbrzusza, niemiłe uczucie ciągnięcia w kroku i skurcze przepowiadajace... Kucnąć/usiąść na podłodze do zabawy z Zośką jeszcze się da, ale gorzej wstać ;) Na dodatek dziś odszedł kawałek czopa śluzowego...
No i mamy też za sobą pierwszy dzień z niania. Właściwie nie dzień, a 3 bardzo pozytywne godziny :) Zosia pokazała Klaudii wszystkie swoje książeczki, bawiły sie lalą, a potem byłyśmy na wspólnym spacerze, na którym szalały z piłką. Matka już z szaleństwami nieco gorzej... Ale myślę, że Klaudia to była dobra decyzja :)

No i tyle Matka napisała...

Generalnie popołudnie było ciekawe... Miała Matka prasować, ale bóle sprawiły, że chodziła zgięta w pół. Na godz. 17 miała umówioną planową wizytę u gina. A tam co? Okazało sie, że mały spryciarz już zdążył wpakować nóżkę do szyjki i sobie nią gmera... Doznania jakie mi tym samym fundował - nie do opisania... Kopanie po żebrach to przy tym łaskotki! Gin orzekł, że daje mi nie więcej niż 48h, ale że jego zdaniem sprawa rozwiąże się jeszcze dziś. I oznajmił, że wybiera się na urlop! W razie skurczy lub odejścia wód kazał natychmiast jechać na IP.
No to ok 20:30 pojechaliśmy. Trochę za namową teściowej i szwagra ginekologa, bo ja dostałam głupawki i byłam gotowa czekać. Kolacyjkę nawet zjadłam ;)
"Nie rób żadnych gwałtownych ruchów" i "Nie ma co być zbytnio wyluzowanym" słyszałam od szwagra - a ja siedziałam i się chichrałam spiłowywując hybrydę z jednego pazura. Bo na ściąganie byłam umówiona na dziś :) a chociaż jeden musi być odkryty :)
Zosia już przebrana w piżamkę została z siostrą P. A my pojechaliśmy na tą IP ze skurczami co 10 min. A tam szybkie przyjęcie i decyzja o równie szybkim CC. I jeszcze opieprz za tą kolacyjkę Matka dostała ;) No cóż - nie spodziewała się, że tak szybko wezmą ją w obroty! Pół godz. pózniej Staś już był na świecie! 7.10.2013 o 21:38- jeszcze 2,5 i trafilby w Matki 30-sktę ;) 3120g i 53cm szczęścia!

Pan dr który mnie ciął był nieco nieokrzesany... Staś bardzo sie poskręcał i oplątał pępowiną, przez co był spory problem z wyjęciem go. Szarpanie przy tym czułam straszne... Jakie więc pierwsze słowa usłyszał na tym świecie mój synuś? "O skurwysyn!". Hmmm... A Matka zagajając rozmowę podczas szycia dostała opieprz, że dopuściła sie bezmyślności w postaci prowadzenia auta w 9 miesiącu ciąży. I to wiele razy ten grzech uczyniła! Bo mogły np wody odejść i by się Matka przyczyniła do zwiększenia ilości trupów... Taaak.
No więc Wyciągnięty Staś mooocno zakrzyczał i po osuszeniu został przyłożony do Matczynego policzka na całą boską minutkę. Ach -te boskie czarne włoski! Gładziutka skórka! Mój! Mój mój mój!!!
Potem już był z nim P., a mnie cerowali.

No i rzeczywistość po CC mniej się Matce podoba, niż po SN. Ruszyć się nie da, a Staś przy cycusiu nie bardzo chciał ssac i w końcu został zabrany do inkubatora, bo wykryto niewydolność oddechową... No i Matka w środku nocy została sama... Spać nie dała rady ze stresu czy wszystko ok. A nikt jej nadmiernie nie informował... Potworne uczucie! W brzuchu pusto, a Stasia przy Matce brak... Dopiero o 7:30 zlitowali się i pozwolili Matce na własnych nogach iść do synka. Jest ok, ale dopóki nie będzie obchodu więcej nie chcą zdradzić... Grr!

Tyle na ten moment. Matka szczesliwa, ale i niespokojna czy wszystko ze Stasiem ok. Chce go już tulić! I martwi się czy laktacja się rozkręci mimo braku przystawiania od 23...
Ale prezent na 30ste urodziny sprawiłam sobie chyba najlepszy z możliwych :D






25 komentarzy:

  1. Matko! Gratuluję!!! Aż się popłakałam! Wypoczywajcie. Szczęścia, szczęścia i jeszcze więcej szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś kosmitką, że jeszcze miałaś ochote i siłę pisać posta. LY!!!
    Dużo zdrówka
    I.

    OdpowiedzUsuń
  3. gratulacje :) i synek w końcu na świecie :D też miałam CC tyle,że u mnie wywoływali poród, potem zaczęło się naturalnie i dopiero koło północy zadecydowali o CC bo akcja stanęła! trzymaj się cieplusio i ucałuj synka :* podziw,że jeszcze miałaś siłę wszystko opisać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sisi - musialas sie w takim razie mocno nacierpiec...

      Usuń
    2. no łatwo nie było :/ i po wszystkim zostałam z kroplówką, zszwami po CC i jeszcze krew się lała bo przecież zaczęło się naturalnie heh

      Usuń
  4. Hehehe uśmiałam się, bo nie sądziłam, że to będzie relacja z porodu, gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż mnie ciary przeszły!
    Gratulacje!!! Witamy Stasia po drugiej stronie brzuszka :) Niech Wam rośnie zdrowo!
    Kciuki za Twój szybki powrót do formy i laktację :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nareszcie!!!! mamy stasia malutkiego:) gratuluję i bardzo się cieszę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulujemy witamy Stasia na świecie!! Po CC jest lekka masakra. Ketonal był wtedy moim najlepszym przyjacielem, ale to tylko do ściągnięcia szwów, później już z górki!! Trzymajcie się tam i się proszę nie dawać żadnym wrednym lekarzom, czy położnym!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulacje! Witaj Stasiu! Trzymajcie się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  9. Matko, do końca notki nie mogę uwierzyć, że urodziłaś :) Lajcikowa notka, hihi. Gratulacje!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. O rany, rety! Gratuluję z całego serca!:)
    Ze Stasiem na pewno wszystko będzie ok:)) Trzymam za Was kciuki:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wydawało mi się, że jestem padnięta, że marzę już tylko o położeniu się spać. Czytanie Twojego posta chciałam przełożyć na jutro, zwłaszcza, że tytuł nic a nic nie zapowiadał takich rewelacji.

    Kochana, PRZEOGROMNE GRATULACJE! Staś jest cudny! Jezu, nie mogę uwierzyć, że to już! Aż sama zapragnęłam drugiego bobasa ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratulacje! Staś prześliczny! I na pewno wszystko jest ok! Super!

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratulacje :) Odpoczywajcie i niech Staś rośnie zdrowo.

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję! Wzruszający pościk!

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj na świecie nowy ludziu!
    Matka Browar, zobaczysz, za parę dni będzie lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba dobrze, że tu trafiłam :) Bo ja jeszcze w dwupaku i czekam na swoją Zośkę / Zuzkę :) a widzę, że Matka z Krakowa - w którym szpitalu rodziłaś? Bo rady potrzebuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W obu przypadkach rodzilam w Zeromskim i w obu polecam :) Córeczka przyszła na świat droga naturalna i było super! Fajna sala porodowa, Cudowne położne i cały personel na oddziale noworodkowym, wszyscy bardzo pomocni i empatyczni. Tam sa mocno nastawieni na karmienie piersią wiec możesz zawsze liczyć na pomoc w tej sprawie.
      Stas jak czytalas urodził sie przez cc i choć lekarz nie byl zbyt miły, to jak sie pozniej okazało - miał ku temu powody bo sytuacja była mocno nerwowa. Ale personel znowu super, jedynym minusem byl brak info o tym co dzieje sie ze Stasiem przez cała noc... Pytałam sto razy i slyszlam tylko, ze nie wiedza, zaraz zapytaja, albo ze jakby cos złego to by wiedzieli. Troche to było nieludzkie...

      Usuń
  17. Po kilku godzinach juz chodzilas?? az sie prosi zeby powtorzyc to co Twoj doktorek od ciecia :D oszalala?? z rozcietym brzuchem, rety, az mnie boli!!! ja bym w takim przypadku nie ruszyla sie na milimetr przez kolejny tydzien!! wariat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana bo takie są zalecenia - przychodzą po ok 7-8 godzinach od operacji i cię "pionizuja"... I im szybciej tym lepiej bo szybciej potem dochód idź do siebie. Idziesz od razu pod prysznic, a potem masz zaLecenie jak najwiecej sie ruszać :) bywa ciezko ale do zniesienia :)

      Usuń

Dziękuję że zechciałaś/eś się wypowiedzieć :)

 

Matka Browar Copyright © 2010 Designed by Ipietoon Blogger Template Sponsored by Emocutez