12 czerwca 2014

Jak odpieluchować dziecko - wersja Matki Browar

Autor: Matka Browar o 15:51
UWAGA - post niekoniecznie dla niedzieciatych ;) Pojęcia siusiu i kupka pojawiają się tu niezliczoną ilość razy ;)

Pewnie niejedna mama dwulatka marzy o pozbyciu się pampersów, ale nie bardzo wie jak się do tego zabrać... Całkiem podobnie było u nas, tak bardzo chciałam zamknąć etap pieluch w życiu Zosi, ale wiecznie znajdowałam jakąś wymówkę - wyjazd do Paryża, choroba, chłodna pogoda... Rozpytywałam koleżanki jak one się do tego zabierały, snułam wyobrażenia jak to będzie u nas i czekałam nie wiadomo na co. Ostatecznie jednak w połowie maja nadarzyła się idealna okazja na tzw. odpieluchowywanie. Zosia zachorowała na ospę, przed nami rysowała się wizja co najmniej tygodnia siedzenia w domu, za oknem upały. Czego więc chcieć więcej?
To była sobota. Na kanapie wylądowały podkłady (jeszcze po porodzie i okresie noworodkowym Stasia), na nich koce - miały ochronić kanapę przed zasiusianiem. Zosia w majteczkach i rajtkach ganiała po domu, a kiedy się ociepliło - w samych majteczkach.

Początki bywają trudne
Nie muszę Wam chyba mówić, że pierwsze dni były mało obiecujące... 6-7 kałuż dziennie, w tym kilka na puzzlach piankowych, macie edukacyjnej Stasia, krzesłach... Ścierałam je wzdychając i tłumacząc Zosi, że następnym razem chciałabym, aby zrobiła siusiu na nocniczek. Starałam się nie denerwować jej pytaniem o siusiu co chwilę, proponowałam to co 20-30 minut. przez pierwsze 3 dni wydawała się nie łapać kompletnie o co chodzi. Z czasem posadzona na nocniczek opróżniała pęcherz, ale nadal znajdowaliśmy mokre plamy na podłodze. Czwartego dnia mimo wypicia wielu butelek wody siusiała tylko 3 razy - wysadzona przeze mnie na nocnik, bez wpadek podłogowych. Okazało się więc, że potrafi już kontrolować swój pęcherz. Podobnie było kolejnego dnia, aż 6-go dnia zawołała "chciałam siusiu na oniczek". Niestety nie ja usłyszałam to po raz pierwszy, a nasza niania :) I wiecie co? Odkąd Zosia zawołała po raz pierwszy tak już zostało. Wystarczyło 6 dni, abyśmy pozbyli się pampersów i kałuży na podłodze. Od tego czasu zdarzyły nam się 2 małe wpadki - Zosia się zabawiła i za późno rozpoczęła rajd na nocnik ;)
Nieco gorzej było z kupkami... Przytrafiło się nam sześć wpadek z kupką w majteczkach i dwa czterodniowe zatwardzenia, spowodowane zapewne oporem przed wypróżnianiem. Tłumaczyłam, niekiedy już nawet nerwowo, pokazywałam jakie to nieprzyjemne itd... Potem nastąpił okres wołania "Chciałam kupkę" kilkanaście razy dziennie - widać że Zosia jeszcze nie umiała umiejętnie odczytać sygnałów, wysyłanych przez jej brzuszek. Dopiero od tygodnia Zosia swobodnie robi "1" i "2" na nocniczek :)

Konsekwencja ponad wszystko
Za namową mojej Guru postanowiłam  konsekwentnie pozbyć się pieluch w ciągu dnia i nie wprowadzać mylnych sygnałów, zakładając pieluchę na zakupy, do auta... Mamy więc już za sobą dwie 2-godzinne podróże autem i kilka krótszych - bez pieluchy. Na foteliku wylądował po prostu podkład higieniczny "w razie W", ale nie był potrzebny. Mamy też za sobą wiele długich spacerów z sikaniem na trawkę "żeby lepiej rosła", zakupy, kilkugodzinny pobyt w kawiarni przyjaznej dzieciom, gdzie nocniczek przydał się kilka razy :) Jak widzicie wszystko się da - to MY musimy być konsekwentne i nie mieszać dziecku w głowie zakładając pieluchę na wyjścia. Skoro w domu nie może sikać w majtki, to dlaczego miałoby móc robić to w sklepie? Gwarantuję Wam, jeśli nawet przytrafi się Waszym dzieciom kilka mokrych wpadek - warto być konsekwentnym i się nie poddawać!

Kwestia spania 
Otóż od mniej więcej tygodnia nie zakładam Zosi pieluchy na drzemkę (ok 2,5h) i materac pozostaje suchy. Jeśli zaś chodzi o noce nie jestem jeszcze taka odważna, ponieważ nie zawsze, ale jednak niekiedy pielucha po przebudzeniu się jest mokra... Myślę, że jeszcze chwilę i podejmiemy próby pozbycia się pieluch także w nocy, tym bardziej, ze czasem Zosia mimo pieluchy przychodzi w nocy do łazienki i robi siusiu na nocnik.

Kwestia samodzielności
Osiągnęliśmy już taki etap wtajemniczenia, że najczęściej Zosia sama zapala sobie światło w łazience, zdejmuje dolną partię garderoby (o ile nie są to spodnie z guzikiem), robi siusiu, wyciera się, zakłada to co wcześniej zdjęła i podejmuje próby samodzielnego mycia rąk. Z kupką potrwa to zapewne dłużej, bo wiadomo, dziecko nie wszystko zrobi tak dokładnie jak rodzic ;)

Nagradzanie
W jednej z książek przeczytałam, że przy odpieluchowywaniu można zastosować metodę nagradzania np gwiazdkami za sukces nocniczkowy. Namalowałam więc planszę, powiesiłam ją w salonie i po każdym pełnym nocniczku malowałam tam gwiazdkę. Po 2 gwiazdkach Zosia dostawała nagrodę - ciacho. Po 3 dniach z 2 gwiazdek przeszliśmy na 3, potem ciacho było tylko przy kupce - bo jak pisałam wyżej, z tym był większy problem ;) No jakoś trzeba sobie radzić, tym bardziej że skutkowało :)


Jaki wybrać nocnik?
Nocnik, z którego korzysta Zosia kupiliśmy chyba 1,5 roku temu. Kiedy tylko zaczęła stabilnie siedzieć oswajaliśmy ją z nim, przez jakiś czas wysadzaliśmy codziennie rano. Potem nadszedł długi okres awersji do nocnika. Kupując nocnik świadomie wybrałam drogi, ale zapewniajacy stosunkowo higieniczną jego "obsługę". Nasz nocnik ma uchwyt, ma tunelik, dzięki któremu można go opróżnić w taki sposób, żeby zawartość nie rozlewała się i nie brudziła powierzchni, na którą siada dziecko. Taki prosty patent, a tak wygodny i skuteczny. Uwielbiam za to ten nocnik i szczerze Wam powiem, że odkąd Zosia korzysta z nocników w różnych innych miejscach jestem PRZERAŻONA brakiem higieny, jaki prowokują... Prosty przykład. Restauracja, w toalecie znajduje się nocnik ogólnodostępny. Zosia robi siusiu, a przy opróżnianiu zawartość oblewa deskę klozetową i cały bok nocnika, łacznie z częścią, na której siedzi dziecko. Nie, nie da się tego zrobić sprawniej, próbowałam wiele razy. Czym mam, to wytrzeć? Papierem toaletowym, bo tylko on jest dostępny, a przecież nie zapewni dezynfekcji... Potem korzysta z niego inne dziecko... Nie mówiąc o tym, że to mało przyjemne także dla mnie i rodzi obrzydzenie... Tak jak i siadanie na deskach klozetowych w ogólnodostępnych toaletach.
Żadna to reklama, bo to nie post sponsorowany, ale dla mnie na prawdę istnieje JEDYNY SŁUSZNY NOCNIK :P Pourty :) Zosia ma dokładnie taki, fioletowy i bardzo go lubi.




Literatura, która wspomagała mnie i Zosię w okresie odpieluchowywania:
Pozycja dla mamy: Nocnikowy trening: Żegnamy pieluszki: Caroline Young
Pozycja do poczytania dziecku: Nocnik nad nocnikami: Alona Frankel

Powodzenia!

10 komentarzy:

  1. Nocnik jest genialny! Sama taki kupie bo widze ze na allegro sa po 40zl wiec nie az tak duzo a unikniemy kontaktu z bakteriami jak mowisz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nocnik mamy taki sam właśnie od Mamy Browar i potwierdzam, że jego higieniczne zalety są super, zresztą jest mały i estetyczny, z fajnego plastiku. Oczywiście po kupie trzeba go wyczyścić i ja go też dezynfekuje co jakiś czas tak jak toaletę ale jesteśmy bardzo zadowoleni.
    Natomiast Zosiuli GRATULUJE sukcesu nocnikowego i przejścia bezproblemowo przez ten ważny trening w życiu:) Super i gratulację:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana :)
      Nie no jasne, że też trzeba go czasem zdezynfekować, ale przynajmniej nie po każdym użyciu :) Ja po każdym go płuczę :) Cieszę się że i Wam dobrze służy!

      Usuń
  3. Zaraz po powrocie z wakacji bierzemy się do roboty. Planowaliśmy to już od jakiegoś czasu. Wiem, że bedzie problem, bo młoda nie lubi gołym tyłkiem siadać na nocnik. Będę twarda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kilka razy fiknie na kałuży własnego moczu i ubrudzi śliczne majtusie w kwiatuszki brązową mazią, to polubi nocniczek ;)

      Usuń
  4. I nas to czeka :) Zosia dzielna dziewczynka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. u nas jeszcze pieluchy <2 latka skończy w sierpniu> ale kilka razy wysiusiała się do nocnika i dwie kupki też były :)
    teraz podczas wakacji zamierzam małą bardziej zaprzyjaźnić z nocnikiem :)
    gratuluję sukcesu ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. my odpieluszkowujemy Miłosza w ogródku. Puki co pogoda na psuje cała zabawe, ale jest wesoło:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz co fajny ten nocnik, co prawda, na razie u nas w domu taki gadżet jest zbędny - Kuba od dawna korzysta z toalety, a Julka za mała - ale jak nadejdzie czas, to kupię chyba taki

    OdpowiedzUsuń
  8. Hehe no my z nocnikiem jesteśmy za pan brat, ale syn jeszcze nie woła i kompletnie nie przeszkadza mu, że ma mokro :( Ale jak już go posadzę to zrobi i siu i pa (kupa), ba! nawet potrafi na kupę zawołać, albo pokazać, że ma kupę w pieluszce. Ale mamy 21 msc więc może jeszcze chwilka ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję że zechciałaś/eś się wypowiedzieć :)

 

Matka Browar Copyright © 2010 Designed by Ipietoon Blogger Template Sponsored by Emocutez