Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

29 stycznia 2014

Aktywności Zosi

Autor: Matka Browar o 15:27 23 komentarze
Dzisiejszy post poświęcony będzie głównie Zosi i jej zabawom w ostatnich dniach :) Generalnie będzie to post chaotyczny, tak jak chaotyczne są Matki myśli i nijak nie umiałam znaleźć jednego tematu posta.

Nasza córa pięknie się rozwija, coraz więcej mówi, zdecydowanie ma już swoje zdanie i potrafi je wyrazić. Charakterek ma ewidentnie po mamuśce, jest więc uparta i nerwowa, no cóż - niedaleko pada jabłko od jabłoni. Jeśli coś jej nie wychodzi (np łączenie klocków konstrukcyjnych) to tym rzuca i krzyczy... Jak jej tego oduczyć, skoro i Matce takie akcje się zdarzają (taaak, niekiedy wychodzi z Matki furiat)?

Zosia i śnieg
W ostatnich dniach u wreszcie dotarła do nas zima. Myślałam, że Zocha będzie miała większą frajdę ze śniegu, ale i tak nie jest źle :) Saneczkujemy, budujemy babki ze śniegu, odśnieżamy plac zabaw i rysujemy patykiem na zaśnieżonych ławkach :) Mrozik nam nie straszny, choć nieco szczypie w policzki :) Oczywiście Stasio wszystkie zabawy przesypia - norma ;)



Zosia i domek
Po sankach pozostał karton. Matka postanowiła zrobić więc z niego użytek :) Wielkiej rewelacji nie ma, ale było przy tym trochę radości dla Matki i dla Zosi :) W tle totalny rozpierdziel zabawkowy oraz materiałowy - Zosia postanowiła wywlec z reklamówki wszystkie skrawki, trzymane na okoliczność mojej bliżej nie określonej w czasie przygody z maszyną do szycia ;) Fryzura poczapkowo-podrzemkowa ;)




Zosia i Ikea
Część wyprawy do Ikei Zocha przespała w wózku - tak jak i Staś. Obudziła się akurat na dziale dziecięcym - cóż za wyczucie ;) No i nie mogliśmy jej z niego wyciągnąć! Gotowanie, zabawy w warsztacie, zjeżdżalnia, huśtawka - raj. Zresztą muszę powiedzieć, że Ikea jest fantastyczna jeśli chodzi o podejście do dzieci, rodzin. Miejsca parkingowe dla rodzin z dziećmi obok wejścia, świetnie wyposażony, czysty i kolorowy pokój do karmienia/przewinięcia dziecka, przewijaki w łazience, wielka kabina toaletowa, do której można wjechać z wózkiem dziecięcym, dziecięce menu i słoiczki Gerbera w restauracji, sztućce i talerzyki dziecięce dostępne dla każdego dziecka na czas posiłku... Rewelacja! Oby więcej takich sklepów, bo wypad do takiego miejsca z dziećmi to czysta przyjemność :)


Zosia i szafa/ciuchy
Zosia zdecydowanie przejawia miłość do ciuchów, czapek i torebek. Oj tak, mała z niej kobietka...  Jeśli tylko znajdzie gdzieś czapkę - swoją, Stasia, moją, P. - zaraz ląduje na jej głowie ;) A miłość do przekładania ubrań dała swój upust dziś rano, kiedy Matka spokojnie i w samotności korzystała z toalety - cóż za luksus! Wiedziałam, że coś się święci, bo było za cicho ;) Oto co zastałam po powrocie - wszystkie ciuchy z szafy ułożone w piękny kopczyk na Zosinym placyku zabaw ;) Mina Zosi na mój widok bezcenna. I jej komentarz - "Oj Tosia Tosia".



Zosia i "Tosia sama"
Ewidentnie przechodzimy okres usamodzielniania się mojej córki. Bywa tak, że Matka zachęca ją do zrobienia czegoś samej i jest wielki nerw z jej strony. Ale bywa i tak, że Matka nie może Zosi tknąć, bo "Tosia sama!" się ubierze, rozbierze, uczesze, umyje zęby, zamknie drzwi na klucz itd, itp. Generalnie wspieram tą samodzielność, bo nie zawsze będę obok, żeby pomóc... Wczoraj wieczorem było chyba apogeum. Położyłam Zosię spać, po kilkunastu minutach zaglądam do jej pokoju, a mała księżniczka siedzi całkiem naga w łóżeczku i usiłuje założyć malutką pieluszkę w rozmiarze 1 (wcześniej miał ją na sobie pluszowy królik). No i jak tu zachować powagę? :D Zdjęć tej sytuacji nie będzie :)

14 grudnia 2013

Piernikowa sobota :)

Autor: Matka Browar o 22:24 20 komentarze
Weekendy chyba mają to do siebie, ze są fantastyczne i rodzinne :D
Dziś wraz z cała familią wyruszyliśmy na Kraków ŁAŁ - targi Kids Fashion & Design.

Odbywają się one już po raz któryś z rzędu, w Forum Przestrzenie - najmodniejszym ostatnimi czasy miejscu spotkań w Krakowie. Forum to dawny hotel, który od lat stał zamknięty, zapomniany i nikomu nie potrzebny. To cudooowne, że teraz jest tam ta knajpa, na dodatek tak aktywnie działająca jeśli chodzi o imprezy, targi, spotkania i inne wydarzenia kulturalne :) I nawet własne lodowisko mają! A ja od lat mam takie marzenie, aby kiedyś wejść na piętra tego wymarłego hotelu i zobaczyć jak to wszystko teraz wygląda... :) Wszak kiedyś to był najnowocześniejszy hotel w Polsce!


Same targi bardzo ciekawe. Masa cudownego rękodzieła dla dzieci - kocyki, zabawki, ozdoby, ciuszki...


No i szafy dzieciaków wzbogacone o kolejne cudeńka :)
Zosia stała się posiadaczką świetnej spódnicy od midFASHION, komina od Little Sophie, opaski od La Lilu i kartonowych gwiazdek do kolorowania - jutro planujemy zabawę w kolorowanie :D
Staś natomiast dostał boskie spodnie-pumpy od La Mama. Będzie wyglądał czadersko!


 Po wszystkiemu był czas na kawkę i zabawy Zosi z innymi dziciaczkami, Staś natomiast wszystko przespał. Jest idealny na wszelkiego rodzaju wypady :D Był tez spacer brzegiem Wisły i szaleństwa na placu zabaw z wielką zjeżdżalnią :)


Popołudniu nasze mieszkanko zostało świątecznie udekorowane, a Matka wraz z Zosią upiekła przepyszne pierniczki! Co prawda składniki Matka zmieszała sama gdy latorośl jeszcze spała, ale Zosia i tak miała ogromną frajdę - wyrabiała, wałkowała i wykrawała ciasto, a potem obserwowała jak pierniczki się pieką :) Zanim część z nich została udekorowana (reszta jutro), nastąpiła oczywiście degustacja :) Wyszły pyszne! Przepis zaczerpnęłam z bloga Zielonej Shamandury.



09 grudnia 2013

Mikołajkowy weekend z giga dawką endorfin

Autor: Matka Browar o 15:21 25 komentarze
Oj zaniedbała Matka bloga ;) Aż nie wie od czego zacząć, tak wiele się działo w ostatnich dniach! Spędziliśmy cudowny, rodzinny i bardzo aktywny weekend i naładowana pozytywną energią mam siłę stawić czoła kolejnemu tygodniowi bez P. :)

MIKOŁAJKI
Oczywiście do dzieci przyszedł Mikołaj. Przyszedł w nocy i zostawił prezenty przy łóżeczkach, coby maluchów nie wystraszyć swoim wizerunkiem ;) Oj masa tego była, pozwólcie że nie będę wymieniać, zapodam tylko kilka fotek :)



Przyszedł do nas także Mikołaj od sąsiadów ;) Zosia dostała nie uwieczniony jeszcze na zdjęciach fioletowy fartuszek z haftem "Mała kuchareczka Zosia" Rozbroiło to Matkę na maksa! Fartuszek przyda się przy pieczeniu planowanych świątecznych pierniczków :D

ZAKUPY
W ten weekend porządnie się obkupiliśmy ;) Po tygodniu siedzenia z dziećmi w domu w galerii handlowej czułam się cudownie, a P. się śmiał, że latam jak szalona z szaleńczym uśmiechem na twarzy ;) Matka stała się więc posiadaczką cudownej małej czarnej z Mohito - w sam raz na chrzciny. A że w Mohito było 30% promocji, to wyszło całkiem ekonomicznie :) M. zakupił sobie świetne buty w Ryłko, a Stasiowi kupiliśmy fantastyczny gajer na chrzciny w Tape à l'oeil. Cudowna marynarka, koszula z muchą, spodenki i trampki - będzie z niego niezły przystojniak :D

Tylko jeden zakup się nie powiódł - Matka dalej nie ma butów na zimę, a kolejna zima w oficerkach sprzed 3 lat nie wchodzi w grę... Kurde, bo taki cholerstwo wąskie wszystko teraz robią, że się nie da nogi wraz ze spodniami zasunąć...

2 MIESIĄCE STASIA
Nasz Mały Książe w sobotę skończył 2 miesiące. Aż trudno uwierzyć, jak czas szybko mija - jeszcze chwilę temu kopał mnie od środka podczas pisania dla Was postów, a teraz leży obok w wózku i gaworzy. Oj tak, rozgadał się nieźle, strzela uśmiechami na prawo i lewo - ale wszystko to robi wtedy, kiedy nie płacze ;)


SESJA ZDJĘCIOWA
W sobotę mieliśmy także od dawna odkładaną sesję zdjęciową. W zamyśle miała to być sesja noworodkowa, ale wszystkie zawirowania zdrowotno-wyjazdowo-pechowe spowodowały, że była ona już nie noworodkowa, a niemowlęco-rodzinno-świąteczna :) Dzieci zadziwiająco współpracowały, a Pani Fotograf miała do nich fantastyczne podejście. Na pewno pokażę Wam efekty (których sama jestem ciekawa), a tu zapowiedź ;)



W ODWIEDZINACH
Weekend spędziliśmy także bardzo towarzysko. Sobotnie popołudnie upłynęło nam w gościach u naszego świadka ze ślubu i jego narzeczonej. Było sielsko, sympatycznie i pysznie, bo przygotowali dla nas masę pyszności, biorąc także pod uwagę moją bezmleczno-karmieniową dietę ;) A i dla dzieci było coś miłego - mamy więc kolejną część Ulicy Czereśniwej do kolekcji - Lato! Jakaż frajda w odnajdywaniu tych samych postaci co w Jesieni, wykonujących inne czynności, w innych miejscach i momentach życia :) Dzieci były przekochane, podobnie jak wczoraj, kiedy to udaliśmy się w gościnę do Jaworzna. Zaprosiła nas moja kumpela z forum rówieśniczego - Zosia bawiła się więc ze swoim rówieśnikiem Julkiem, tatusiowie ogarniali rówieśników Stasia i Witka, a my z kumpelą plotkowałyśmy :) A jakże, tam też przywitały nas bezmleczne pyszności, gorzka czekolada (mój obecny przysmak nr 1!) i podarki dla dzieciaczków. Tak wiec dziś od rana pijemy z Zosią "kawkę" w nowych filiżaneczkach Wadera :) No i po raz kolejny widać, że Matce do życia i higieny psychicznej potrzebni są LUDZIE! Kilka miłych spotkań towarzyskich i poziom endorfin we krwi urósł do dawno nieosiągniętego poziomu :)


To wszystko pisałam Wam podczas Zosiowej drzemki, jedną nogą bujając leżaczek-bujaczek ze Stasiem, bo to jedyna opcja, żebym mogla usiąść do kompa na dłużej niż 3 minuty ;)

25 października 2013

Książkowe szaleństwo!

Autor: Matka Browar o 15:23 29 komentarze
Matka totalnie dziś zaszalała. W Krakowie odbywają się Targi Książki, na dodatek odbywają się 10 minut spacerem od naszego mieszkania. Matka co roku jest ich stałym bywalcem - bo lubi, bo zawód do tego zobowiązuje i dodatkowo - bo chce żeby jej dzieci tak jak ona sama wychowywały się w otoczeniu książek, chciały i lubiły je czytać. Matka ma to po własnym tacie - na co jak na co, ale na książki nigdy nie żal jej pieniędzy. I uważa, że nic tak jak książki nie rozwija naszej wyobraźni - już od wczesnych lat dzieciństwa. Matka nigdy nie zapomni, jak całą rodziną siadaliśmy w sobotnie popołudnia i czytaliśmy bajki - najpierw rodzice lub babcia, a gdy mała Matka poznała tajniki czytania - także i ona. Z przygód krasnala Hałabały - to było coś ;)

W tym roku Matka poszła w towarzystwie P., który miał Matkę stopować przed wydaniem fortuny. Hahaha, dobre sobie, P. zaraził się tak, że sam wybierał kolejne tytuły i w konsekwencji wydaliśmy więcej, niż zakładaliśmy ;) Matce i P. towarzyszył oczywiście Stasio. I to nie byle jak towarzyszył:

Wzbudzaliśmy więc razem niemałe zainteresowanie ;) Stasio był wzorowym towarzyszem, przespała caaalutką wizytę na Targach ;) Zosia w tym czasem na placu zabaw szalała z nianią.

Kupiliśmy na prawdę masę cudownych tytułów, ale gdyby Matka miała sakiewkę bez dna kupiłaby o wiele więcej.
Oto i nasze zakupy :) A tak na prawdę jest ich nieco więcej, ale część to prezenty dla dzieci, których rodzice czytają tego bloga - niechże więc mają niespodziankę ;)


Matka po prostu nie może się oprzeć fantastycznie wydanym, pięknie ilustrowanym książkom, np. Wydawnictwa Zakamarki (zaraziła mnie nim moja Guru). Bardzo polecam Wam takie tytuły, jak np.: Jak mama została indianką oraz Jak tata pokazał mi wszechświat... Tym razem Matka zakupiła 3 książki tego wydawnictwa, z czego Pomelo i przeciwieństwa kompletnie nas urzekła! Fantastyczne ilustracje uczące nowych, ciekawych słów - np. banalny i nietuzinkowy :) Oj, Matka czuje, że w niedalekiej przyszłości staniemy się posiadaczami kolejnych tomów przygód Pomelo ;)


Cudowne książki wydaje także Wydawnictwo Dwie Siostry. Mamy już fantastyczną Księgę dźwięków (jeśli jeszcze nie macie - kupcie!) oraz Miasteczko MamOko. Zosia uwielbia obie książki, a w MamOko godzinami potrafi wyszukiwać na tych wielkich, twardych stronicach konkretne postacie i przedmioty. Dziś kupiliśmy Jesień na Ulicy Czereśniowej - podobna konwencja, wielki format, piękne rysunki i ćwiczenie spostrzegawczości :) Pewnie w kolejnych latach dokupimy pozostałe tomy. Podobnie jak kilka innych książek tego wydawnictwa, na które już mam chrapkę - np. Mapy. Obrazkowa podróż po lądach, morzach i kulturach świata.



Kupiliśmy także kolejne przygody hipcia Maksa, o którym Matka bardzo lubi czytać, a Zosia słuchać. Mamy każdy wydany do tej pory tom. Podobnie jak przygód Królewny Lenki - oba Wydawnictwa Skrzat.

 


Do naszej kolekcji doszły także kolejne trzy części pouczających przygód uroczego żółwika Franklina.

 

Oczywiście także Staś stał się posiadaczem kilku książeczek :) To książeczki dla najmłodszych, przeznaczone dla dzieci od 3 miesiąca życia. Są w nich czarno-białe ilustracje - kontrasty bardzo przykuwają wzrok takiego maluszka :)





Do tego kupiliśmy jeszcze kilka małych książeczek, ale nie wszystkie są na zdjęciach, a także magiczny mini ręczniczek dla Zosi :)


I jeszcze prezent dla Zosi pod choinkę - maxi domino. Strasznie nam się spodobało i nie mogliśmy sobie odmówić - będziemy nim także grać w memory :)


A to jeszcze prezent Matki dla samej siebie ;) Mój ulubiony autor! Kiedy ja to przeczytam...? ;)


A oto i Zosia w szale oglądania nowości:








Tak więc Matka zdecydowanie dzień uważa za udany :)
Ps. Zosia po fryzjerze. Ale nie uczesana :D I brudna bo właśnie zjadła rogalik z marmoladą ;) Widać?

02 października 2013

Rozwydrzona Latorośl

Autor: Matka Browar o 21:58 21 komentarze
Przyszedł do Matki SMS, że dziś i jutro w jednym dzieciowym sklepie -25% na ciuchy i buty. Matka po tatusiu łasa na promocje, więc popołudniu pojechała na zakupy. Z Zośką pojechała, bo P. nieobecny. Bodziaki Zośkowe potrzebne, rękawiczki, Staśkowe ciuszki takie bardziej wyjściowe... Tak więc Matka ze sporą listą zakupów pojechała.
No i Zośka na tych zakupach dała popis swoich możliwości... "Subtelne" IŚĆ!!! było najczęściej i najlepiej słyszanym słowem w całym sklepie... Krzyki rzucanie zabawkami, którymi Matka próbowała ją zająć, prężenie się w wózku... No masakra. Zwykle to Matka nie może się nadziwić, jak i dlaczego ludzie dopuszczają do takiego rozwydrzenia dzieciaków, a dziś jej własna Latorośl zapewne wywoływała w ludziach podobne myśli... Matka mało się w środku nie zagotowała, ale cierpliwie dokończyła zaplanowane zakupy.
A w drodze do domu Matka przeprowadziła rozmowę wychowawczą z Latoroślą:
Matka: - Wiesz że byłaś dziś w sklepie bardzo niegrzeczna?
Latorośl: - Tak!
M.: - I dobrze ci z tym?
L.: - Tak!
M.: - A wiesz że mamusi było przykro?
L.: - Tak!
M.: - A przeprosisz mamusię?
L.: - Nie!

Yhy... Tośmy se pogadały...

No ale zakupy owocne. A że je Payback dziś sponsorował, to tym bardziej :D







 

Matka Browar w Niemczech Copyright © 2010 Designed by Ipietoon Blogger Template Sponsored by Emocutez