Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

28 marca 2014

Matkowe testy produktów BabyOno

Autor: Matka Browar o 16:07 7 komentarze
Kolejny piątek przynosi kolejną recenzję w ramach współpracy z portalem MAMFIA :)
Tym razem na tapecie produkty firmy BabyOno.
 

Łyżeczka elastyczna BabyOno, 6+ 


Przydała się przy naszym rozszerzaniu diety :) W opakowaniu są 2 sztuki. Fajne, wesołe kolorki i miłe tworzywo spowodowało, że łyżeczki na pierwszy rzut oka przypadły mi do gustu. Po przeprowadzeniu testów na moich małych królikach doświadczalnych mam o nich następujące zdanie:


Zalety:
- miękka i nie kaleczy dziąsełek i buzi maluszka,
- bardzo wygodnie się ją trzyma, bo jest odpowiednio wyprofilowana,
- wąska i nieduża, mieści się do maleńkiego pyszczka. Dzięki temu zawartość łyżeczki sprawnie trafia do buźki Stacha, ale i do większej buzi mojej Zochy, co widać na załączonych zdjęciach :)
Moja Zosia, podpatrzywszy że Staś ma nową łyżeczkę też takiej zażądała. Dobrze więc, że opakowanie liczy 2 sztuki :)



Po miesiącu testów, bo mniej więcej tyle użytkujemy tą łyżeczkę mam też spostrzeżenie, że z 4 rodzajów posiadanych przeze mnie łyżeczek to właśnie BabyOno najsprawniej ładuje jedzonko do buzi malucha :) Staś jakoś tak sprawnie zgarnia z niej zawartość, nie rozbryzgując przy tym jedzonka wokół - a tak czasem dzieje się przy innych łyżeczkach.



Wady:
- mogłaby być nieco dłuższa - przy wyższym słoiczku trzymające ją place Matki brudzą się ;)
- odbarwiła się już po pierwszym spotkaniu nie z marchewką, a słabszą kolorystycznie dynią. Im dłużej użytkowana, tym przebarwienia się zwiększają.
 

Ogólna ocena:
Fajna łyżeczka. Poleciłabym ją jako pierwszą łyżeczkę maluszka.


Płatki kosmetyczne dla niemowląt BabyOno, 0+


Mój P. ciągle mi powtarza, że Staśko już jest za duży, żeby nadal przemywać mu buźkę płatkami kosmetycznymi  umoczonymi w przegotowanej wodzie. Może i tak, ale nie umiem się wyzbyć tego zwyczaju :) Dlatego chętnie przetestowałam płatki BabyOno i oto co mam o nich do powiedzenia:


Zalety:
- są duże. Ja zwykle dzielę taki płatek na kilka części i każdą z nich przemywam inny fragment buźki Stasia.
- są bardzo miękkie i delikatne, a więc nie podrażniają wrażliwej skóry noworodka i niemowlaczka.  Oczywiście nie omieszkałam wypróbować ich na sobie przy zmywaniu makijażu - poradziły sobie bardzo dobrze, choć nieco zbyt szybko namakały - o tym poniżej :)
- strunowe zamknięcie opakowania pozwala zabezpieczyć płatki przed kurzem, wilgocią.

Wady:
- cieńsze niż ich odpowiedniki innej firmy, przez co są mniej wydajne. Bardzo szybko namakają przy przemywaniu buźki niemowlaczka (i mojej własnej), zwijają się przy tym i trzeba ich zużyć nieco więcej, niż innych płatków.
- opakowanie nie posiada sznureczka do zawieszenia. U nas opakowanie z płatkami zwyczajowo wiesza się na termostacie kaloryfera. W przypadku tych płatków jest to jednak niemożliwe - trzeba szukać innego miejsca na ich przechowywanie.


Ogólna ocena:
Jednak pozostanę przy tych, których używałam do tej pory ;)

Jeśli chcecie przeczytać co inne mamy mają do powiedzenia na temat tych produktów - zapraszam na raport na Mamfii :)

08 marca 2014

Słodki wspomnień smak...

Autor: Matka Browar o 13:01 16 komentarze
Matka od jakiegoś czasu posiada prywatny profil na Instagramie. Użytkuję go głównie na potrzeby Facebooka - same wiecie - focia pałaszowanej właśnie pizzy, bukietu od P., umorusanej czekoladą Zośki - generalnie spontaniczne, wesołe fotki. Niekiedy Instagram ułatwia też wrzucanie fotek na bloga z telefonu - jak choćby kilka pierwszych zdjęć Stasia, jeszcze ze szpitala :)

Generalnie jednak jest problem - co dalej z tymi fotkami, często fantastycznymi, godnymi zapamiętania? Wrzucam je na fejsa, a fejs zapomina o nich równie szybko jak ja... Szkoda, prawda? Raczej nie da się ich wywołać, bo gdzie wywołują kwadratowe zdjęcia...?

Ale, ale!
Matka miała ostatnio okazję wypróbowania fajnego sposobu na utrwalenie Instagramowych fot. Hmm, no może wybrała sposób niekoniecznie trwały, ale na pewno efektowny ;)


W Internetach funkcjonuje bowiem stronka Instadruk.pl Pozwala ona na wydrukowanie zdjęć z Instagramu w kilku rożnych formach, całkiem niestandardowych. Można na przykład wybrać magnesy na lodówkę, grę memo złożoną z własnych zdjęć, duży plakat, fotoramkę...
Ja wybrałam czekoladę - Fotochoco. Osobliwy to pomysł zjadać zdjęcia swoje i własnych dzieci, ale zdecydowanie słodki ;)
Oto jak wyglądał ten czekoladowy album zdjęciowy :)



Teraz nieco o technicznej stronie tego gadżetu. Obsługa strony Instadruk.pl jest banalnie prosta. Ot, za jej pośrednictwem logujemy się na nasze konto Instagram i spośród załadowanych zdjęć wybieramy te, które mają się znaleźć na produkcie. Możemy także wybierać zdjęcia z dysku naszego komputera. Następnie potwierdzamy zamówienie, wybieramy sposób przesyłki, płacimy i gotowe  :) Nic prostszego!


Na mojej czekoladzie znalazło się 9 wybranych przeze mnie zdjęć z Instagramu. Cała tabliczka to kwadrat czekolady klasycznej - 40% kakao o wymiarach 12 cm x 12 cm o grubości około 7-8mm. Na górze znajduje się warstwa ok 2 mm białej czekolady. To właśnie na niej zostały nadrukowane nasze zdjęcia.

Generalnie jeśli chodzi o walory smakowe - bardzo smaczna czekoladka! Całość opakowana w estetyczny kartonik - idealny pomysł na prezent!

Przyjemność dla oka, dla ducha, dla brzucha… Bo wspomnienia mają słodki smak!






A tutaj możecie dowiedzieć się więcej o Instadruku i poznać inne sposoby utrwalenia swoich Instagramów :) www.instadruk.pl/?ref=kmmblog


http://www.instadruk.pl/produkty.html?ref=kmmblog
Czekoladkę miałam okazję wypróbować dzięki współpracy z portalem
 Ma(M)fia :)

http://mafia-mam.blogspot.com/


 

Matka Browar w Niemczech Copyright © 2010 Designed by Ipietoon Blogger Template Sponsored by Emocutez