Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywatność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywatność. Pokaż wszystkie posty

20 maja 2014

Nie znam wstydu?

Autor: Matka Browar o 15:59 31 komentarze
Siedzimy w domu, nic się nie dzieje... Jaki tu spokój, nic się nie dzieje ;)
Ale ale, fajnego posta dla Was wysmażyłam :)

Czasem ludzie pytają mnie czym jest dla mnie prywatność, czy nie obawiam się ujawniać szczegółów swojego życia rodzinnego, na blogu, czy "nie znam wstydu".


Wiecie, ja od zawsze byłam ekshibicjonjstką. Niejednokrotnie się na tym przejechałam, ale nie potrafię i nie chcę inaczej. Od czasów podstawówki wyrzucam z siebie słowa z prędkością karabinu - obecnie tak w realu jak i na piśmie. Od zawsze to takie moje katharsis, sposób na zachowanie higieny umysłu... Jeśli tylko ktoś chce tego słuchać/czytać to czuję się szczęśliwa i nie mogę się zatrzymać. Tyle tego siedzi we mnie, więc dzielę się jak największym dobrem... I nie, nie czuję wstydu. Mówię i piszę o tym, co mi bliskie, co kocham, co mnie cieszy i nie widzę w tym nic wstydliwego. Choć są oczywiście sfery życia, o których nigdy nie napiszę i nie każdemu o nich opowiem...



Inna sprawa, że ja wszystko przeżywam bardzo intensywnie. Mała przyjemność powoduje u mnie gigantyczny przyrost endorfin i chęć wykrzyczenia światu jak mi dobrze, jak radośnie! Mały smuteczek powoduje, że mam ochotę zapaść się pod ziemię, zahibernować i przeczekać, aż dół minie... Taka jestem, intensywnie albo wcale. Niekiedy bywa to powodem do drwin, ale czy szczęśliwsi są ludzie, którzy co dzień żyją z takim samym znikomym natężeniem emocji? U których wiecznie jest tak sobie, albo nawet nieciekawie? Taka miernota nie dla mnie... Czy nie fajniej jest czerpać z życia to, co piękne i autentycznie się tym cieszyć? Czyż nie lepiej szukać choćby małych powodów do radości i na nich budować swoje szczęście?



Zawsze polewałam z mojego taty, ze rokrocznie powtarza ten sam zachwyt nad ośnieżonymi koronami drzew, pochylonymi nad prowadząca do rodzinnej miejscowości drogą. Ale dlaczego właściwie polewałam? Przecież to JEST piękne, to cud natury! Dzis podzielam jego zachwyt :) No dobra, nie dziś, ale wiecie o co chodzi, wiecie, nie? Nie tylko tym jednym małym zjawiskiem cieszę się tak, jak mój tata. Bo faktem jest, że to po moim mega zakręconym tacie, ale i po cudownej ś.p. Mamie odziedziczyłam otwartość na świat, pozytywne nastawienie do życia i emocjonalność. Ludzie lgnęli do mojej mamy przez jej uśmiech, spontanicznośc, miłość do życia i otoczenia. Podziwiałam to ale mogę powiedzieć, że czasem lgną i do mnie. Chwała za to tym, którzy doceniają to kim jestem :)

Bo życie jest piękne :) Nawet jeśli chwilami twierdzę inaczej.

 Ja z tatą

Moja mama



 

Matka Browar w Niemczech Copyright © 2010 Designed by Ipietoon Blogger Template Sponsored by Emocutez