Pokazywanie postów oznaczonych etykietą majówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą majówka. Pokaż wszystkie posty

16 maja 2014

Kajam się, chwalę się ;)

Autor: Matka Browar o 17:47 24 komentarze
Chyba jestem Wam winna przeprosiny, że tak mnie tu ostatnio mało... Wcale nie zapomniałam o blogu, ale mam w głowie dziwny hamulec, chwilowo mam wrażenie że nie mam już o czym pisać... Nie sądziłam że ten moment nadejdzie, ale spowodowała go chyba domowa, deszczowa i chorobowa rutyna...

W każdym razie Staś jest już zdrowy. Po ospie zostało kilka strupków, trochę blizn w okolicy pieluszkowej i kilka leków na swędzenie ;) Zosi jak na razie ta cholera nie tyka - albo ma wielką odporność, albo ospa pojawi się w ciągu kilku dni... Byłoby już przynajmniej z głowy, więc I'm ready ;)


Wczoraj imieniny obchodziła nasza mała Zosia, tydzień temu swoje Święto obchodził Staś. Jednak my nie celebrujemy imienin dzieci i oprócz życzeń, autka od babci dla Stasia, cymbałek dla Zosi i świeżo upieczonych ciastek owsianych nic nie szykowałam. Jeszcze maluchy zdążą poświętować ;)
Za to wczoraj z okazji imienin Zosi odwiedził nas mój tata. Ileż wałówy przywiózł! Kiełbasa, wędlina, jabłka, pomidory, arbuz, ciastka, ciasto, makowiec, chleb i mega wielki pachnący bukiet bzu :)

Tata został na noc, ale bilans domowników bez zmian, bo P. niespodziewanie musiał zostać na noc w hotelu Krapkowicach - bez piżamy, bielizny i szczotki do zębów, tak jak stał ;)

Staś skończył niedawno 7 miesięcy. Po raz pierwszy w dniu miesięcznicy nie zrobiłam mu zdjęcia - nie chciałam zdjęć z krostami. Może to błąd - byłaby pamiątka jak wtedy wyglądał... Choć może wcale nie chciałby w przyszłości oglądać swojego zakrostkowanego pyszczka :) No cóż, zrobię fotkę z opóźnieniem ;)
Za to z okazji jego 7 miesięcy mogę dokonać kilku podsumowań. Zdecydowanie nasz Staś to mały leniuszek ;) Na wszystko ma czas i choć staram się nie porównywać go z Zosią, to rozwojowo widzę duże różnice na tym etapie. Mimo 7 mies jeszcze sam nie siedzi, bo giba się we wszystkie strony ;) Pełzanie też dopiero zaczyna - do tyłu, wokół własnej osi, a od wczoraj jeśli ma odpowiednią motywację podciągnie się kilka cm do przodu ;) Za to bardzo lubi leżeć na brzuszku i bawić się zabawkami swoimi i Zosi. Hitem są Lego Duplo, zabawkowy telefon i kubeczki z Ikei. Nadal jest radosny i cudownie prosty w obsłudze, choć dziś nieco marudzi. Gorzej z nocami, bo od czasu choroby mocno się popsuły - nożliwe że za sprawą idących ząbków...


Ostatni, mocno wyjazdowy okres spowodował, że maszyna stoi w szafie... Ale pochwalę się Wam moimi uszytkami sprzed majówki, które obecnie użytkowane są we Francji przez dzieci Karoliny z http://francjapomojemu.blogspot.com/  :)

Podusia dla Basi

I Stasia


Obie z krytymi suwaczkami - uczę się dalej ;)

I jeszcze czapeczka dla Tymka, naszego uroczego sąsiada :) Ponoć ten uroczy kawaler się z nią nie rozstaje :)


Niestety z racji pogody jesteśmy nieco unieruchomieni w domu, ale żeby poprawić humor sobie i Wam, podsyłam kilka zdjęć naszej pięknej, kieleckiej jabłonki, wykonanych podczas majówki :)


I jeszcze dwie śmieszki w majówkowe popołudnie :)



05 maja 2014

Majówka z postrzyżynami i ospą w tle

Autor: Matka Browar o 23:01 13 komentarze
Częstotliwość moich postów ostatnio mocno zmalała... Dziś pod prysznicem zastanawiałam się czemu właściwie tak się dzieje i chyba już wiem... Blog to przedłużenie mojej psyche - jeśli jest mi źle, piszę o tym. Kiedy mało się w moim życiu dzieje to potrzebuję żeby działo się więcej - więc piszę. Natomiast jeśli dzieje się wiele to daję się temu ponieść i na pisanie brakuje już wtedy czasu i weny...
Tak jest i teraz. Oj wiele się dzieje. Od 5 dni jestem z dziećmi w Kielcach - w moich rodzinnych stronach. Zanim pogoda zdążyła się skiepścić udało nam się zrobić fantastycznego grilla w przemiłym towarzystwie - był mój tata, moja Sis z chłopakiem, mój chrzestny z żoną i 2 córkami i oczywiście moje pogodne maluchy. Wieczór piękny, spokojnie mogliśmy więc grillowac na tarasie do północy.




Cała majówka upłynęła nam w towarzystwie mojej siostry i Gerarda - jej chłopaka. Wróżę im wspaniałą wspólną przyszłość, bo piękna z nich para i po prostu fajny i kumaty z niego gość :D Niebywałe że bezdzietny młody facet potrafi tak wiele bezinteresownie pomóc przy dzieciach :)

Niestety jednak majówkę mamy "na uwięzi". Najpierw pochorowała się Zosia, ale przepisane przez lekarkę syropki szybko postawiły ją na nogi. Oczywiście jednak zaraził się od niej Staś. Co więcej, w sobotę wieczorem odkryłam na jego pupie kilka pęcherzyków z wodą. Zwaliłam to na odparzenie, posmarowałam sudocremem i położyłam malucha spać. Rano krostki były już na całym ciele. Podejrzewałam że to ospa, a diagnoza szwagierki- lekarki tylko to potwierdziła...
Musiał biedak złapać to dziadostwo gdzieś we Francji, bo czas wylęgania trwa do 2 tygodni... Może to i lepiej, że będzie miał z głowy tą chorobę zanim pójdzie do żłobka, a ja do pracy bo i tak kiedyś musiał by ją złapać. Gorzej, że pewnie za jakieś 10 dni czeka nas powtórka z Zosią...
I to pewnie będzie jazda na całego, bo jak jej wytłumaczę, żeby się nie drapała?
Staś znosi chorobę całkiem nieźle, choć jest duużo bardziej marudny i niespokojny niż na co dzień... Trudno mu się dziwić bo krostki są wszędzie, a i katar i flegma mocno go przytykają.


Z nowości - mój synuś za sprawą swojej babci odbył swoje pierwsze w życiu postrzyżyny. Długo odpierałam jej sugestie, ze grzywa włazi mu w oczy (bo sięgała już daleko za nos), aż w końcu uległam. Aż mnie serce bolało, ale w końcu to tylko mała, 3cm kępka grzywy... Kępka została na pamiątkę.
Fot ostrzyżonego Stacha nie będzie, bo ma całą buzię w krostach...


A w sobotę udało się Matce wyrwać na trochę i wraz z tatą, teściem, siostrą i jej chłopakiem wybraliśmy się na mecz piłki ręcznej. Grali nasi kieleccy bohaterowie Vive Targi Kielce z Azotami Puławy. Wynik? 39:26 :P Jak zawsze świetne widowisko i mimo majówki i mniejszej liczby kibiców świetna oprawa :)


 

Matka Browar w Niemczech Copyright © 2010 Designed by Ipietoon Blogger Template Sponsored by Emocutez